niedziela, 11 lutego 2018

temat

Chyba trochę wątek odszedł od tematu. Zapytam jeszcze raz i proszę o radę:
"Rozmawiałem z różnymi wykonawcami pomp ciepła i wszyscy mówili mniej więcej tak: zakładamy pesymistyczną wersję, że w domu będą jakieś mostki ciepła itp. i przyjmujemy zapotrzebowanie na ciepło na 50 kwh (chyba taka jednostka??) . Z tego pogotowie kanalizacyjne Warszawa   im wyszło że pompa na 80% zapotrzebowania powinna mieć 160-180m odwiertów na 140m2 powierzchni mieszkalnej (garaż nieogrzewany). Wystarczy tyle odwiertów? "140[m2] * 50[W/m2] = 7000[W] (moc grzewcza dla podanych parametrow)

Dla COP =4 moc chlodnicza = 5250[W]

5250[W] / 170[m] = 30,1 [W/m]

Tyle sie spokojnie wyciagnie z 1 [mb] odwieru, wiec ma to IMHO rece i nogi. W pompie ciepła wszystko jest "płynne" - moc grzewcza, moc chłodnicza, pobór mocy el., COP. Wszystko zależy od temperatur, przepływów.
Jeżeli zapytasz czy Twoja planowana pompa z takimi odwiertami będzie działać, to odpowiedź jest jedna: na 100% będzie działać.
Nawet jeśli miałbyś mniejsze DZ to również wszystko będzie działać, jedynym skutkiem będzie spadek temp. dolnego źródła.
Jest tu pewien rodzaj samoregulacji: za małe dolne źródło > spadek temp. glikolu > obniżenie temp. parowania > obniżenie mocy chłodniczej > ..... aż do osiągnięcia punktu równowagi.
Wracając do tych szacunków Twoich wykonawców - z grubsza można tak oszacować i nie będzie błędu. 140m2 * 50W/m2 = 7kW. Z tego moc chłodnicza to pi*oko 5,3kW. Przy 160 mb odwiertów masz 33 W/mb czyli "powinno" być dobrze. Piszę "powinno" bo nie znam warunków w Twoim terenie, no i nie jestem geologiem 
Przy 180 mb masz niecałe 30W z metra odwiertu do "wyssania" więc byłbym spokojny.

Nie wnikając w dokładne obliczenia OZC, myślę że dolne źródło nie będzie za małe. Jesli Twoja PCi ma grzalki (fuj!) to sie mozesz nimi wspomoc. Chodzi o to, zeby PCi nie byla jednym zrodlem ciepla dla wygrzewanego domu.
Ja majac tynki i posadzki zrobione pozna jesienia uruchomilem PCi na okreslone godziny a zeby wspomoc ja dopalalem (wraz z budowlancami) w kozie (bo mam komin i byla taka mozliwosc). Rownie dobrze moglem kupic nagrzewnice elektryczna i podgrzewac w taniej taryfie czystym pradem,Po prostu chciałem się upewnić, że dobrze interpretuję to co napisałeś.
Akurat w moim przypadku "twoja" metoda (teraz mam pewność, że firma która mi robiła DZ zastosowała taką samą) się nie sprawdziła...
Co by nie być gołosłownym.
Wyliczone u mnie zapotrzebowanie na ciepło 7kW, na podstawie COP moc chłodnicza wyszła 5,25kW. Dobrane DZ pod tą moc chłodniczą z zapasem ok 20% czyli 6,3kW. DZ robione wcześniej, aby lepiej "zagnieździło się" w gruncie, PC dobierana pół roku później. Teraz proszę o skupienie Zainstalowana PC 8,8kW, z mocą chłodniczą 6,9kW. Według podawanej przez ciebie metody nie powinno to mieć wpływu na wielkość DZ, ale jak pokazało życie było inaczej...

Jak wspomniałem efekt niestety nie trzymał się teoretycznych założeń. Powodów może być kilka, ale najprawdopodobniej:
- trzeba uwzględnić, że w pierwszym sezonie grzewczy zapotrzebowanie na ciepło budynku jest duuużo wyższe niż wyliczone,
- temperatury też mogą spadać poniżej zakładanych np. -20 stopni (w lutym było tak przez 2 tygodnie)
- zapotrzebowanie na ciepło też wyliczane jest zazwyczaj dla 20 stopni wew., a często gęsto utrzymuje się większą
- oczywiście nie można też wykluczyć przeszacowania wydajności cieplnej gruntu (chociaż to nie powinno się przydarzyć dobrej firmie, niestety są różne)

W moim przypadku myślę, że nałożyły się po trochu wszystkie. Dom "żarł" energię aż miło, a duże mrozy powodowały, że pompa pracowała w tym czasie 24h/dobę czyli z pełną mocą grzewczą i chłodniczą. Na dodatek okazało się, że 20 stopni w bloku a domu to zupełnie inne odczucie i ostatecznie utrzymywałem wyższą o ok. 2 stopnie. Efekt? Można się domyśleć  Temperatury DZ były niskie na tyle, że nie podjąłem ryzyka czekania na drugi sezon tylko od razu reklamowałem.
Gdybym miał dobrane DZ według klasycznych założeń, czyli pod moc chłodniczą dobranej PC ten efekt byłby zdecydowanie mnie odczuwalny i ja miałbym spokojnieszy sen. Dlatego uważam, że podana przeze mnie "klasyczna" metoda jest lepsza, bardziej bezpieczna i przewidywalna. Podkreślam też, że nie twierdzę, że metoda szacowania DZ tylko pod moc cieplną budynku jest nieprawidłowa, po prostu według mnie jest za bardzo "wrażliwa" na elementy jakie wymieniłem wyżej, aby ją polecać jako referencyjną.

Ale nie będę tu toczył niewiadomo jakich wielkich "bojów" o udowodnienie przewag jednej metody nad drugą bo nie temu poświęcony jest wątek.
Podałem przykład z życia, w którym akurat taka metoda się nie sprawdziła, oczywiście można się kłócić, o fachowość i profesjonalizm firmy, dokładność założeń itp. Ale prawda jest taka, że nie wszystkie firmy zrobią to dobrze, nie wszyscy użytkownicy kupując PC mają pełną wiedzę i odwagę aby wykłócić się z firmą na tym etapie i nie wszyscy są w stanie przewidzieć w jakich warunkach będzie de facto eksploatowana PC (szczególnie w pierwszym roku).

Dlatego przyjmijmy po prostu, że nie przekonałeś mnie co do "prostoty" twojego podejścia i "skomplikowania" mojego i zamknijmy poboczną dyskusję.
W tym sezonie juz - jak to piszesz - "ograniczen" juz mial nie bede i zaplace ze 3x albo 4x mniej niz za rzeczony "najlepszy" gaz.

odpowiedź

Czy wystarczy nadal nie wiemy, bo cały czas mało danych podajesz. Naprawdę musisz w miarę dokładnie określić zapotrzebowanie domu na ciepło, każdy jest inny, jakie ocieplenie, (jedni dają 12 cm styro, drudzy 20 cm), ile wełny w dachu, jakie okna i ile ich jest itp.
Jak to będziesz wiedział, to już z górki .
Wszyscy oferenci dają jednakowej mocy pompy ciepła, czy są różnice?Rozumujac nieco metoda "inzynierii wstecznej" do tych odwiertow bez problemu bedziesz mogl podlaczyc PCi o mocy grzewczej 8kW (licze dla 35W/mb). Przy tej wielkosci domu ciezko sobie wyobrazic aby takie urzadzenie nie dalo rady Ci go ogrzac. Moc PCi mowi nam o szybkosci z jaka ona jest w stanie "przepompowac" cieplo z gruntu do budynku. To okreslenie wydajnosci tego procesu. I tylko tyle. Zrodlem z ktorego pobierana jest ta energia jest DZ. Musisz tak dobrac jego wielkosc, aby pokryc zapotrzebowanie budynku. Sama pompa musi miec taka minimalna moc ktora pozwoli dostarczyc cieplo z intensywnoscia nieco wieksza niz budynke je traci dla jakis okreslonych (najczesciej malo korzystnych) warunkow pogodowych.przy doborze pomp i wielkości odwiertów najważneijsza jest moc chłodnicza pompy . np. pompa ciepła 10KW minus 2KW pobór prądu przez sprężarkę przy COP5 ma 8KW mocy chłodniczej, czyli grunt musi nam to odbierać . Te 8000W mocy chłodniczej musimy zrzucić do gruntu. Jesli nasz kolektor będzie miał zbyt małą moc grzewczą to go szybko prezchłodzimy
Jesli zalozmy taki budynek dla -20*C potrzebuje 6kW mocy grzewczej, to dobierasz DZ dla mocy chlodniczej pompy o mocy grzewczej wlasnie 6kW ale z zalozeniem, ze taka pompa bedzie w tych niekorzystnych warunkach dzialala non stop. Nie jest to korzystne na dluzsza mete dla DZ, wiec powinienes albo przewymiarowac DZ albo dolozyc grzalki (fuj!).
Mozesz tez do tego DZ podlaczyc PCi o mocy 10kW ktora w normalnych warunkach bedzie pracowala powiedzmy nie 12 a tylko 8h na dobe miewszczac sie spokojnie w taniej taryfie. Jednak przy tych warunkach ekstremalnych i tak powinna korzystac z grzalek. Zeby uniknac koniecznosci stosowanie grzalek powinienes przewymiarowac DZ tak, aby Twoja PCi nie byla w stanie go zamrozic.No to wskaż mi w którym miejscu twoje rozumowanie różni się od mojego i gdzie niby komplikuję. Szacujesz zapotrzebowanie nadzory nad budową sieci wodociągowej  energetyczne budynku, dobierasz do niego moc pompy, następnie do jej mocy chłodniczej dobierasz DZ - przecież dokładnie tak napisałem...
Nie wiem czy jasno, ale nie mamchyba zdolnosci pedagogicznych
Co do drugiej czesci pytania, to nie podpowiem.Z ta roznica, ze ja przy doborze DZ pomijam moc pompy. Tak jak pisalem wczesniej. Wystarczy tylko COP.
Widze, ze faktycznie nie mam talentu zeby to jasno przekazac, bo zakladam, ze "uczen" stara sie zrozumiec

odwiert

Na dom o powierzchni użytkowej 140m2 wyliczono mi odwierty pionowe o długości 180m2. Czy to wystarczy?
Czy jest różnica w wydajności lub czymkolwiek innym jeżeli zamiast 2 x 90m zrobię 6 x 30m odwiertów?To zależy od domu a nie od powierzchni, równie dobrze może być o wiele za mało jak i za dużo. Podaj zapotrzebowanie na ciepło, a nie powierzchnię domu. Różnice w wydajności pomiędzy 2x90 a 6x30 nie będą zbyt duże. Dodatkowo jeśli 1 odwiert padnie, to tylko 1 lub aż 5 będzie działać. Jakie są różnice w kosztach (papiery + odwierty) ?chyba trochę źle postawiłeś pytanie, powinieneś wiedzieć jakie zapotrzebowanie będzie miał ten dom na ciepło, dobrać moc PC i dopiero potem dobrać długość dolnego źródła. Jeszcze kwestia wydajności w zależności od rodzaju gruntu itp.Metodyka jest taka sama, tylko u Ciebie nie wiedzac czemu z PCi po drodze komplikujac calosc. Suma sumarum dobierasz DZ do danego zapotrzebowania domu. Pompa 11kW z 9kW grzalka nie ma mocy chlodniczej 2kW ani mocy grzewczej 20kW .
U mnie PC 10 KW i ~ 240 m odwiertów, powoli wchodzę w 4 sezon grzania, jak na razie nie było problemów z wydajnością DZ.Jak dla mnie to ta metoda niesie ze sobą duże ryzyko niedowymiarowania lub przewymiarowania DZ. I raczej przy takim podejściu to będzie "nie większa niż..."Pomyliło mi się powinno być "sprężarki" zamiast "grzałki", już poprawiłem.
A jak obliczyłbyś wielkość DZ tylko na podstawie zapotrzebowania na moc cieplną budynku bez znajomości parametrów montowanej PC?
Bo jestem w stanie wyobrazić sobie, że można, ale wtedy to trzeba robić DZ z dużym zapasem co kosztuje, szczególnie przy pionowych odwiertach. No chyba, że masz jakiś sprawdzony patent, to chętnie się zapoznam...
Lepiej trzymać się standardu: obliczamy zapotrzebowanie na moc cieplną budynku, do tego dobieramy moc cieplną pompy. Znając moc pompy sprawdzamy jaką ma moc chłodniczą i dobieramy takie DZ aby było w stanie ten chłód odebrać (dobrze aby był jeszcze zapas), zazwyczaj moc chłodnicza = moc cieplna - moc sprężarki, ale nie zawsze. I tyle. Prosto i skutecznie.Rozmawiałem z różnymi wykonawcami pomp ciepła i wszyscy mówili mniej więcej tak: zakładamy pesymistyczną wersję, że w domu będą jakieś mostki ciepła itp. i przyjmujemy zapotrzebowanie na ciepło na 50 kwh (chyba taka jednostka??) . Z tego im wyszło że pompa na 80% zapotrzebowania powinna mieć 160-180m odwiertów na 140m2 powierzchni mieszkalnej (garaż nieogrzewany). Wystarczy tyle odwiertów?

niedziela, 22 października 2017

strefa

Na wiosnę chcę zrobić przydomową oczyszczalnie scieków drenażową mam 30arową działkę więc tutaj nie ma problemu z montażem, problem jest tylko (tak mi się wydaje) że teren pod drenaż jest troch taki mieszany ziemia glina, jednakże z mojej działki jest wykopany rów melioracyjny , który 300m dalej łączy się z rowem przy drodze gminnej, czy jest szansa np aby odprowadzić oczyszczone scieki do takiego rowu , jeśli tak to czy zwykła oczyszczalnia scieków bedzie wystarczająca ? Do cieku powierzchniowego mozesz wylac sciek po oczyszczalni biologicznej, czy w zamknietym zbiorniku oczyszczajacej bezxtlenowo (osadnik) i tlenowo (tu tysiac rozwiazan). Jakkolwiek bedzie sie to wiazalo z projektem wodno-prawnym. Chyba bez znaczenia ze row na Twojej dzialce. Po za tym jakbys wylal sciek po osadniku do rowu to bedzie po prostu smierdziec.
to już jest ciekawsze pytanie! Jasne że będzie. To trzeba tak zrobić, żeby lód tego nie zatkał zbyt szybko, a i tak przy mrozach co kilka dni doglądać. Na przykład końcowy odcinek dać w znacznie szerszej rurze, np. betonowej, poprowadzić rurę poniżej strefy przemarzania, a w okolicach wylotu wyprofilować ścianę rowu, żeby była jak najbardziej stroma. No ale jak cały rów zamarznie, to już nie wiem...Sam osadnik z oczyszczalni drenazowej nie oczysci Ci sciekow w stopniu umozliwiajacym wprowadzenie ich do ciekow wodnych.
Oczyszczalnie bilogiczne, przynjamniej na papierze to robia. Skladaja sie z dwoch czesci. Beztelnowej (osadnik jak w oczyszczalni drenazowej) i czesci tlenowej ktora jest roznie realizowana.

Drenaz w oczyszczalni drenazowej to druga czesc oczyszaczalni, czesc tlenowa wlasnie a nie odbiornik scieku. Pod drenazem powinienes dostac sciek odpowiadajacynormom, i dajacy sie bezpiecznie wprowadzeniu do srodowiska. Tyle ze drenaz nie wymagajca mechanicznego napowietrzania, mieszania czy recyrkulacji, ale wymaga starannego obliczenia i wykonania, dobrych warunkow gruntowych itp. Zajmuje tez duzo miejsca. Trudnosc w kontrolowaniu jak dziala, sprawia ze w bogatszych czesciach ewrolandu takich juz uwywac nie mozna.
Najczesciej inwestorzy zapoinaja przepychanie kanalizacji ze drenaz to wazna czesc dla oczyszczenia scieku i daja sie namawiac na pseudo oczyszczalnie z jakimis tunelami rozsaczajacymi. Owszem sciek odbiora ale go nie oczyszcza.
Z drenazowej molbys, gdybys zebral oczyszczone scieki spod drenazu. Ale to chyba troche nieralne. Jakis drenaz pod drenazem trzeba by zrobic i odpompowywac.
A i tak bys nie uniknal projektu wodno-prawnego.

wyciek

Zadanie do wykonania to zidentyfikowanie miejsca uszkodzenia rury która biegnie przez 200m pod ziemią.
Czy jest jakiś sposób, dostępne rozwiązanie które pozowoli na identyfikacje tego uszkodzenia bez rozkopywania 200m terenu?
Rura typu PE fi 40 którą przesyłana jest woda, głębokość to około 2m pod poziomem gruntu.
 podejrzewam , że narzędzia do takiej lokalizacji uszkodzeń posiadają firmy zajmujące się obsługą wodociągów i kanalizacji , czyli miejskie lub gminne firmy dostarczające wodę i odbierające ścieki , a domowym sposobem , dziurawa rura to woda zazwyczaj się gdzieś pokarze , zagniecioną można spróbować wkładać stalkę z jednej i drugiej strony , a tym samym zawężać pole poszukiwań .
Wiem, że naprawa to słabe wyjście i najlepiej wstawić nową rurę nie łączoną, ale bardzo mi zależy aby dokonać naprawy punktowej tej rury. korzystam w takich przypadkach z wrocławskich wodociągów Ale udało się dziś po 3 godzinach przeczesywania mojej działki metodą gazową udało się zlokalizować wyciek, koparka była pod ręką więc odkopane, potwierdzona dziura.
Ale korzystałem też zi polecam. Maja dobry sprzęt i doświadczonego człowieka
Wielokrotnie zlecałem lokalizację wycieków wody i zazwyczaj trafiają z dokładnością do metra!
Z teg co wiem, to na rurach PE jest trochę trudniej niż na stalowych
Jest wogóle jakaś firmą która podejmuje się takich zadań?

sobota, 9 lipca 2016

decyzje

„Problem pojawia się wtedy, gdy niedostatek profesjonalnych standardów kusi populistów, aby pod pretekstem „uwolnienia decyzji konsumenta” przesuwać granice i zawłaszczać decyzje profesjonalne na rzecz słusznej woli ludu.
Naturalnie, ta ‘wola ludu’ ma w istocie i jedynie napędzać siłę i skarbiec władzy, kosztem ubezwłasnowolnionego www tą manipulacją obywatela i podatnika.
Tego typu podejście cofa nas cywilizacyjnie i degeneruje społecznie”
Autorze, jakie „uwalnianie decyzji konsumenta”? Co Ty wygadujesz? Przeginasz. Jakie „zawłaszczanie decyzji profesjonalnych”? Kreujesz problemy nie bacząc na brzytwę Ockhama.
Problem jest jeden jedyny – zamienniki leków o tej samej substancji czynnej.
Wpinasz w tę swoją smartargumentację jakąś „wolę ludu” i „skarbiec władzy” niby drwiąco, niby kpiąco, czynisz zamęt i jest gorąco. Owszem, ale na ogół są to sytuacje graniczne, głównie takie, kiedy pacjent niewiele już może i wcale nie wiedza medyczna jest wyznacznikiem jego niemożności. Moim zdaniem pacjent ma prawo decydować o terapii, o jej podjęciu lub nie, jej zarzuceniu czy zmianie, w znacznie większym zakresie niż nam się wydaje. I to jest postęp cywilizacyjny, moim zdaniem. Na przykład, pacjent biorący statyny od ponad 10 lat nagle zorientował się, że ma ona działanie uboczne, a ochrona jego układu krążenia nie jest tak ważna jak dawniej z uwagi na jego wiek, sytuację rodzinną i ogólne samopoczucie, więc idzie do lekarza, wykłada mu swoje wątpliwości, pobiera się kraw, analizuje, wychodzi wynik na pograniczu, decydydują – niby obaj – że koniec z braniem tej statyny. I co? Czyja decyzja jest? Lekarza z całą jego wiedzą, czy pacjenta, który też wie swoje. Przykładowo podaję i chyba jasno się wyrazażam, o co mi chodzi w tej dyskusji. Albowiem polscy lekarze przyzwyczajeni są do pełni władzy, (tak jak kiedyś nauczyciele czy milicjanci), a pacjenci  room escape stłamszeni potulnie czekają na decyzje w tej medycznej instytucji.
Orzeczenie, że „tego typu podejście cofa nas cywilizacyjnie i degeneruje społecznie”, to nie orzeczenie, to retoryczne szczytowanie.1/ Wyprosiny niewczesne, tak jak escape room  wybory nieopatrzne a cywilizacja symulowana, w formie karykatury.
Zamiast wypraszać opinie, jakich nie podzielasz, możesz cywilizować inne kraje (wszystkie tylko marzą, aby brać wzór z naszej, Polskiej) czy dokonywać innych, opatrznościowych wyborów (np. na ubogacające nas wskazówkami wyborczymi świątynie opaczności). To jest wolność, ale jeszcze nie cywilizacja – przynajmniej w kulturze polemiki i jakości escaperoom Warszawa argumentacji, hihi.
2/ „Ad rem” niestety niemożliwy do skomentowania w krótkiej formie. Wychodzi z błędnych przesłanek i formułuje mylne wnioski, ponieważ posługuje się ignorancją. Nie jest to zarzut do laika, ale temat dla Ciebie do rozmowy edukacyjnej z jakimś mądrym lekarzem – i na pewno nie na blogu.
Prawa do decyzji jest tyle, ile odpowiedzialności za jej skutki. Masz prawo leczyć się z kim i jak chcesz, ale nie możesz oczekiwać od medycyny, że zapłaci za Twoją wolność od niej swoją reputacją.
Wracam do starej powiastki-szlagwortu. Co robisz chłopie? -Dół sobie kopię. Daleko do Lublina? -Twarda glina.

decyzja

Jakże tajemne są sprawy, gdzie się krzyżują cenne ludzkie życie i śmierdzące pieniądze. Nic dziwnego, że tak silne emocje się kotłują w tym temacie. A przecież firmy farmaceutyczne istnieją od wieków, zaś lekarze są poddani marketingowym naciskom i sugestiom jak w każdym innym konsumenckim dziale, aptekarze też mają swoje interesy.Tak u nas, jak w cywilizacji, pewne wybory terapii są zarezerwowane do decyzji lekarza a pozostałe (nie wymagające kompetencji fachowych) – dla ‚konsumenta’.
Granice wyznacza wiedza naukowa (dla jasności dodam – medyczna, bo nie wszyscy na blogu mają świadomość istnienia takiej dziedziny), sformalizowana prawem – tak jest także w Polsce; prawo dzielące granice decyzji pacjenta i lekarza jest jasne i racjonalne, co nie znaczy, że nie jest łamane.
Model cywilizowany obejmuje torby papierowe  więc oba warianty i możliwości decyzyjne, wyrażający adekwatny społeczny podział kompetencji i zadań.
W przeciwieństwie do znanego ofiarom pokąsanych przez wuml-e modelu ‚rządu kucharek’.
Problem pojawia się wtedy, gdy niedostatek profesjonalnych standardów kusi populistów, aby pod pretekstem „uwolnienia decyzji konsumenta” przesuwać granice i zawłaszczać decyzje profesjonalne na rzecz słusznej woli ludu.
Naturalnie, ta ‚wola ludu’ ma w istocie i jedynie napędzać siłę i skarbiec władzy, kosztem ubezwłasnowolnionego tą manipulacją obywatela i podatnika.
Tego typu podejście cofa nas cywilizacyjnie i degeneruje społecznie – aby nie rozdymać wątku, dodam że oczywiście nie tylko w omawianym tu przykładzie relacji lekarz-pacjent papierowe torby i w ogóle funkcji publicznych państwa, ale w standardzie polityki en bloc.
Dlatego dęcie balona „afery” z pieczątkami (jako rzekomego objawu korupcji lekarzy) to wart komentarza objaw szerszego schorzenia społecznego – skuteczności szczucia, jako narzędzia divide et impera w rękach nieopatrznie wybranych rządów.
A to właśnie leitmotiv jawiący się stałym elementem uwolnionego rodzimego ludu blogującego – na każdy temat i pod każdym pretekstem.
Niestety, także na blogach „Polityki”, wbrew poziomowi, formie i zapewne intencji autorów bloga, ale za to skutkujące zaiste pogłębioną diagnozą społeczną dla obserwatorów.
„My sami natomiast, konsumenci, mając nieskrępowany torby papierowe z nadrukiem producent  wybór, rzadko wybieramy opcje najtańsze z reguły, o czym świadczą naprawdę dogłębne badania naszych zdrowotnych zachowań konsumenckich” – z kolei pisze Gekko. My konsumenci leków wybieramy – to jest to, to jest ten inny, bardziej realistyczny model sytuacji ochrony zdrowia w rozwiniętym społeczeństwie.
Wydaje mi się, że paranoia ma grunt w idealizacji styku (a) przemysłu produkującego medykamenty, (b) konsumentów czyli tzw. chorych, (c) lekarzy, (d) aptekarzy oraz (e) instytucji pokrywających koszty. Wg. tej idealizacji najlepiej byłoby, gdyby wszyscy chorzy zostali wyleczeni i nic to nikogo nie kosztowało, może nawet bez udziału koncernów, ale przy zastosowaniu leków. I z tej idealizacji wynurza się teraz główny oskarżony – lekarz, który ma dokonać wymarzony optymalny wybór dla swojego klienta, czyli chorego, o którego przysiągł, że będzie dbał w godzinę dobrą i złą, klienta niezorientowanego co się z jego ciałem dzieje, biorącego lekarstwa jakie mu przypiszą, oto jeden wielki szpital wypełniony bezwolnie konającymi, słabymi, którym należy współczuć do samego końca, z nimi się solidaryzować i krzyż wspólnie nieść. Idealizacja mi się zdaje, i to na potęgę.